Czerwony. Sen.

 

fragment scenariusza „TRZY KOLORY: CZERWONY”
K. Kieślowskiego i K. Piesiewicza


SCENA 73 TEATR, WNĘTRZE DZIEŃ

[…]

VALENTINE: Przyszedł pan… Wiedział pan, że zaproszenie jest ode mnie?

SĘDZIA: Chciałem, żeby tak było.

VALENTINE kiwa głową rozbawiona.

SĘDZIA: Szukała mnie pani.

VALENTINE: Przez cały pokaz. Jutro wyjeżdżam, trzeba się pożegnać…

SĘDZIA wyciąga rękę.

SĘDZIA: Do widzenia.

VALENTINE podaje swoją i przez chwilę trzyma w swoim reku dłoń SĘDZIEGO.

VALENTINE: Chciałam, żeby mi pan dokładnie opowiedział ten sen. O mnie…

SĘDZIA: Opowiadałem pani. Miała pani 50 lat i była szczęśliwa.

VALENTINE lekko unosząc się na rekach, siada na podeście. SĘDZIA siada na jednym z foteli, blisko VALENTINE, trochę niżej.

VALENTINE: Czy w tym śnie… Czy tam był ktoś jeszcze?

SĘDZIA: Był.

(francuski Il y await)

VALENTINE: Kto?

SĘDZIA: Pani się obudziła i uśmiechnęła do kogoś, kto leżał obok pani. Nie wiem, kto to był.

VALENTINE: I tak będzie? Za dwadzieścia czy dwadzieścia pięć lat?

SĘDZIA: Tak.

VALENTINE odsuwa się od SĘDZIEGO. Pyta cicho.

VALENTINE: Co pan jeszcze wie?

SĘDZIA nie odpowiada. VALENTINE pyta równie cicho.

VALENTINE: Kim pan jest?

SĘDZIA uśmiecha się lekko.

SĘDZIA: Emerytowanym sędzią.

VALENTINE: Mam uczucie, że dookoła mnie dzieje się coś ważnego. I boję się.

SĘDZIA wyciąga rękę w stronę VALENTINE. VALENTINE początkowo nie rozumie jego intencji, a potem podaje rękę. SĘDZIAprzez chwilę trzyma jej dłoń w swoich rękach.

SĘDZIA: Lepiej?

VALENTINE uśmiecha się, lepiej.

SĘDZIA: Kiedyś często przychodziłem do tego teatru.

VALENTINE: Gdzie pan wtedy siedział?

SĘDZIA pokazuje palcem w górę, na balkon.

SĘDZIA: Tam gdzie i dzisiaj. Dlatego mnie pani nie zauważyła. Kiedyś, w czasie przerwy rozsypały mi się książki, były spięte gumką. Jedna, gruba, spadła na dół. Gdzieś tu… […] To było tuż przed egzaminem. Zbiegłem na dół, książka otworzyła się na przypadkowej pewnej stronie. Przeczytałem kilka zdań. Przydały się. Na egzaminie odpowiedziałem na trudne pytanie.

[…] W tym momencie słychać trzask drzwi. Zrywa się przeciąg, niebo za otwartymi oknami korytarza zachmurzyło się, zrywa się gwałtowna, wiosenna ulewa.

VALENTINE: Burza.

[…]

SCENA 75 TEATR, WNĘTRZE DZIEŃ, ZMIERZCH

[… tego fragmentu sceny nie ma w filmie – zmieniono ją – przyp. własny …]

SĘDZIA: VALENTINEVALENTINE!

VALENTINE odzywa się z balkonu, z miejsca, które przedtem pokazywał SĘDZIA.

VALENTINE: Jestem tutaj…

[…]

SĘDZIA: Uwaga… Jest pani bardzo wysoko.

VALENTINE wyjmuje z kieszeni gazetę, trzyma ją w dwóch palcach i puszcza. Gazeta krążąc w powietrzu, opada w dół. Ląduje w kanale dla orkiestry.

VALENTINE: Tak to było? Tam spadła?

SĘDZIA: Tak.

[…]

Advertisements

2 thoughts on “Czerwony. Sen.

    1. Niestety nie. Odgrzebałem tylko scenariusza fragmenty – miałem gdzieś na półce całość, ale teraz nie mogę odnaleźć. Ale chodzi za mną myśl, by wrócić i obejrzeć raz jeszcze. Przypomnieć sobie znane sceny. To chyba mój ulubiony w ogóle u Kieślowskiego.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s