Orfeusz i Eurydyka by Arcade Fire

Mitu opowiadanie podczas spaceru po morzu Hudsona. Skoro zamarzło, więc cała scena musi rozgrywać się między grudniem a czerwcem. Mamy wobec tego sporo kratek w kalendarzu, by się wstrzelić. Ona mówi po francusku (momentami), więc jest z Quebecu. On po angielsku (tylko), więc pewnie siedzi zazwyczaj gdzieś na którejś z wysp Nunavut. Są niedźwiedzie polarne, coraz mniej ptaków (to sugeruje, że zima nadchodzi raczej, niźli się żegna) i foki. Na lodzie leży śnieg, pod lodem jest woda, pod wodą skała. Gdzieś pomiędzy: ich życie, ich starość i pięciolinia wyrysowana przez płozy sań.

Trochę jest nudno, ale to dotyczy wyłącznie tego ujęcia.

Kolejna scena to bowiem dobry powód, by jeszcze bardziej lubić Kanadę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s