Ostatnia fala, reż. Peter Weir, Australia 1977

ostatnia falaOstatnia fala, reż. Peter Weir, Australia 1977

Australijski prawnik Daivd Burton (Richard Chamberlain) zostaje powołany do obrony czterech Aborygenów, oskarżonych o zamordowanie swego współplemieńca. Dla oskarżenia pewną przeszkodą w wydaniu wyroku na podejrzanych jest przyczyna śmierci denata, czyli utonięcie – w pobliżu miejsca zgonu nie ma bowiem żadnego zbiornika wodnego… Prawnik, zdecydowany za wszelką rozwikłać zagadkę, odkrywa stopniowo coraz bardziej niepokojące i niejednoznaczne poszlaki. Okazuje się, że kluczowa rolę w sprawie odgrywa konflikt dwóch rzeczywistości – z jednej strony snu, mitów i pradawnych wierzeń, z drugiej – realności pozbawionej wartości innych niż materialistyczne. (źrodło: Filmweb)

Spotkanie z Innym to okazja do podróży w głąb siebie. Jeśli przybyliśmy na te ziemie, które wcześniej należały do Innych, jeśli zburzyliśmy ich ład, a na jego gruzach stworzyliśmy własny świat, wtedy koszmary są naturalną konsekwencją naszych czynów. Trzeba je przyjąć, zrozumieć, wyjść im naprzeciw. A i tak nie mamy gwarancji, że ocalimy to, co stworzyliśmy.

Podróż Davida Burtona to wyprawa w mit. Trochę po omacku, choć w początkowej fazie korzysta on z dobrodziejstwa zachodniego racjonalizmu i sprawę bada tak, jak na detektywa przystało. Zbiera okruchy, by ułożyć z nich historię zbrodni. Jednak gdy już dociera do celu, wtedy umysł przestaje wystarczać. Oczami Europejczyka (czy jestem w stanie myśleć o niej inaczej?) „Ostatnia fala” Petera Weira jest wielkim seansem psychoanalitycznym: dla bohatera i dla widza. Muzyka hipnotyzuje, dźwięki didgeridoo wprawiają w trans. Umysł nastraja się na odbiór odpowiedniej długości fal, pozwala na przejście w inne odczuwanie czasu, zaś realna przestrzeń wokół zaczyna wypełniać się wytworami umysłu albo nabierać znaczeń, których wcześniej nie dostrzegaliśmy. One świadczą o stanie naszej psychiki, lękach oraz pragnieniach.

Z punktu widzenia kultury Innego film Weira to podróż w Czas Snu. Odkrycie naszego złączenia z innymi istotami żywymi. Ze światem. To podróż do świadomości zbiorowej i prapoczątku. Myślę, że pojęcia są mało istotne – w obu wypadkach chodzi o inny stan świadomości, dzięki któremu odczuwamy, że nie jesteśmy sami.

„Ostatnia fala” ma już ponad 35 lat, ale siła narracji w tej opowieści pozostaje nienaruszona: jej rytm, ton oraz pozorna prostota, które okazują się być niezwykle nośna w znaczenia. Sporo w niej poetyckości. Apokaliptyczne symbole można odczytywać zarówno na poziomie globalnym, jak i prywatnym. Nie ma tu widowiskowych efektów specjalnych, a i tak warstwa wizualna jest bardzo sugestywna. Oto znaki na niebie i ziemi zapowiadają kres świata (czy cywilizacji, czy też tylko świata bohatera – tego nie sposób ocenić). Czy to kara za grzechy? Raczej nie. Zagłada nie ma tu związku z kategorią winy. Problemem naczelnym tego filmu jest bowiem nie to, dlaczego to ma się stać (taki jest cykl istnienia świata). Tematem tego filmu jest próba odpowiedzi na pytanie: „dlaczego straciliśmy więź z naturą i czy jesteśmy w stanie przetrwać, gdy nie jesteśmy już jej częścią”.

Oczywiście uwodzi mnie też wizja spotkania Osadnika i Tubylca. Mam słabość do historii kolonizacji. Zapewne z powodu świadomości, że nie da się zagłuszyć tych, których byli przed nami . Duchy wciąż tu pozostają, a ruiny niosą koszmary.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s