Róża, 2011, reż. W. Smarzowski


Róża, 2011
reż. Wojciech Smarzowski

Lato 1945 roku, tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej. Tadeusz, polski żołnierz, dociera na Mazury. Odnajduje wdowę po niemieckim żołnierzu, którego śmierci był świadkiem. Mieszkająca sama w dużym gospodarstwie Róża przyjmuje Tadeusza chłodno, pozwala przenocować. Róża, choć się do tego nie przyznaje, potrzebuje czegoś więcej – przede wszystkim ochrony przed szabrownikami, którzy nachodzą jej gospodarstwo. Stopniowo Tadeusz poznaje przyczyny jej samotności… Na tle krajobrazu wyniszczonego przez wojnę, gdzie nadzieja stała się narzędziem propagandy, między dwojgiem ludzi z odległych światów rodzi się miłość.

Bardzo dobrze się złożyło. Wpierw przeczytałem “Rzeźnię numer pięć” Kurta Vonneguta (a więc jednak Niemcy też cierpieli i wcale nie trzeba było do tego atomówki?). Potem obejrzałem “Różę” Wojciecha Smarzowskiego. Lektura i seans lekko opóźnione, ale szczęśliwie zbiegły się ze sobą. Jeśli dodać do tego pochłoniętą jakiś czas temu “Niemiecką jesień” czy “Obwód głowy” wszystko zgrywa się w jedną opowieść (albo nurt, bo wątków tu pobocznych bez liku). A listę pewnie mógłbym ciągnąć jeszcze długo.

To wszystko w ramach wewnętrznej walki z narracją, jaką wtłoczono mi do głowy w szkole. Jest też ona wytworem własnym stworzonym, by dać umysłowi satysfakcjonujące uproszczenia i wyjaśnienia dla skomplikowanych historii. Mózg mój bowiem uwielbia rozwiązania niezbyt zniuansowane. A taki podział na dobrych-złych albo krzywdzących-skrzywdzonych pozwala dość prędko rozgryźć każdą opowieść. Dodatkowo daje szansę na wskazanie winnych bardzo dokładnie: co do wodzów, wojsk, nacji. I wiadomo już kogo nie lubić. Konkretnie.

Poruszająca “Róża” albo starająca się o obiektywizm “Niemiecka jesień” podkopują mi ten długo uwijany, uspokajający tok myślenia. Nawet jeśli wcześniej oglądałem opowieści o życiu jednostek, które były znakiem niejednoznaczności Historii, to i tak zawsze kończylo się to na wpasowaniu tego co indywidualne w to, co Kronikarskie. Teraz więcej elementów, które kiedyś były tłem, widzę pełniej i wyraźniej. To kłuje.

Myślę, że jeśli tworzy się jakaś Nowa Polska Szkoła Filmowa, to Smarzowski jest jej pierszoplanową postacią. W tym jak rozbiera przeszłość/teraźniejszość na kawałki i budzi to, co uśpione, jest pasja tego, któremu zależy na prawdzie. Może niepokoić trochę podważanie polskości jako jedności. Zwłaszcza tej, która rzekomo ma objawiać się w obliczu Wielkiej Historii. Szarpie też klarowność, której uczyłem się w szkole z głupawego wierszyka…

Albo inaczej: w “Róży” pokazuje, że zrodzenie się dzisiejszej polskości wymagało zgniecenia tego, co do wzorca nie pasowało. Gdy oglądam jego film, to szukając podpowedzi co ci, którym głos odebrano i którym narzucono nowe zasady, mogliby chcieć nam wyjawić. Co by wybrali, gdyby mieli prawo decydować bez strachu o swoje życie i ziemię. Taka wizja polskości jest pociągająca w swojej niejednolitości. Jest bardziej dynamiczna i inspirująca, bo przesuwa akcenty w definicji tego Narodu.

Wielką wartością tej historii jest również sposób w jaki mówi o winie. Wyraźnie rozgranicza historyczną odpowiedzialność od konieczności zachowania przyzwoitości. Barbarzyństwo jest równie nieznośne gdy przychodzi ze Wschodu, Zachodu czy od strony sąsiada.

Tak sobie nad ciepłą herbatą filozofuję: wojna nie jest żadnym uzasadnieniem.

Reklamy

2 thoughts on “Róża, 2011, reż. W. Smarzowski

  1. a dla mnie „róża” była filmem pokazującym inną rzeczywistość powojenną.
    większość filmów- pokazuje zakończenie wojny w jasnych barwach, że jest ten happy end, a róża wręcz przeciwnie.
    pokazała- że ta wolność może być szara, bradzo trudna i mieć gorzki smak.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s