„Rozstanie”

Rozstanie, reż. Asghar Farhadi, Iran 2011

„Rozstanie” to opowieść o dwóch rodzinach, których losy w dramatyczny sposób splatają się ze sobą. Nader po rozstaniu z żoną zatrudnia kobietę, która ma zająć się jego chorym ojcem. Jednak nie wie, że jego nowa pracownica nie tylko jest w ciąży, ale też pracuje w tajemnicy przed swoim mężem. Wkrótce bohater znajdzie się w sieci kłamstw, manipulacji i publicznych konfrontacji.
opis dystrybutora

“Rozstanie” Asghara Farhadi to najlepszy dowód, że kino nadal potrafi opowiadać odkrywcze i wciągające historie bazujące na porządnym scenariuszu, a nie manipulowaniu emocjami czy wizualnych błyskotkach.

Taki wniosek przyszedł mi na myśl, po tym gdy na przestrzeni dwóch dni miałem okazję obejrzeć wspomniany irański dramat oraz “Babel” Alejandro Gonzáleza Iñárritu. Ten ostatni męczył mnie nazbyt rozbudowaną warstwą emocjonalną, nagromadzeniem tragedii oraz fabularnym rozedrganiem. Film miał wywoływać ból, pokazać cierpienie i trudności jakie stają na drodze porozumienia między ludźmi. Tylko, że w tej ekwilibrystyce emocji Iñárritu stracił z oczu bohaterów i sens opowieści.

Farhadi stawia na kameralność i porządek. Jego film, to przede wszystkim spokojna, konsekwentnie prowadzona obserwacja, poprzez którą (re)konstruujemy bohaterów oraz świat wraz z rządzącymi nim zasadami. Lekko drżąca kamera i sposób fotografowania zdradza manierę dokumentalisty. To sprzyja budowaniu nastroju intymności i zbliżeniu do postaci. Postaci, które zresztą kształtują się na naszych oczach, odsłaniają swój charakter i osobowość z całym bogactwem skomplikowania i nieprzewidywalnością zachowań. Skomplikowaniu płynnym, bo akcenty charakterologiczne ulegają nieustannym przesunięciom – nasza optyka ulega deformacjom w zależności od sytuacji, posiadanej wiedzy (ta dawkowana jest stopniowo) oraz własnych uprzedzeń (możliwe, że ewoluującym).

Ale jak zaznaczyłem na wstępie: siłą “Rozstania” jest przede wszystkim historia, której nie rości sobie prawa do stymulowania niczego, poza strukturą opowieści. Muzyka nie pompuje balonu emocji, kadrów nie ubarwiają operatorskie sztuczki. Nie uświadczymy nadprodukcji sensów poprzez poszatkowanie chronologii. Jestem pewien, że można było te dodatki zaaplikować: jest w “Rozstaniu” ku temu materiał i miejsce! Tyle, że reżyser miał na tyle rozsądku, by nie zdecydować się na to. Bo scenariusz (więcej niż solidny) kryje w sobie i dramat obyczajowy, i historię kryminalną, które przypowieść o honorze i powinnościach wobec innych budują na klasycznych wzorcach tragedii. W filmie Farhadiego także zadowalające wszystkich rozwiązanie problemu nie istnieje.

“Rozstanie” to film, który (co podkreśla się w wielu recenzjach) ma wszystkie atrybuty, by być uznanym za arcydzieło. Konkret (czasu, miejsca, historii), który nie zniewala, nie czyni filmu hermetycznym: lekka modyfikacja czy przesunięcie akcentów pozwala przenieść opowieść w prawie dowolne warunki kulturowe. Do tego uniwersalny wymiar wartości (honor, odpowiedzialność, rodzina). Sprzężone ze sobą i zależne wzajemnie. To wszystko zgrane cudownie dzięki reżyserskiej świadomości scenariuszowego materiału i pełnego nad nim panowaniu. Przykład? Ostatnia scena, pozostawiająca odpowiedzi w zawieszeniu. Nic oryginalnego, podobne triki widywałem już kilkukrotnie (dajmy na to w “Miedzy slowami”, czy “Przed zachodem słońca”). Ale w tym wypadku jedynie takie rozwiązanie, jakie wybrali twórcy, uznałbym za słuszne. To nie jest zakończenie genialne, tylko logicznie i warsztatowo konieczne.

“Rozstanie” zaskoczyło mnie wyjątkowo mocno jeszcze czymś: novum stanowi dla mnie to, jak pokazywany jest współczesny Iran. Pojęcie o perskiej ziemi mam żadne, a jeśli już coś mi zaświta, to jest pokłosiem stereotypów i na pewno nie jest takie, jak w filmie Farhadiego. Jego Iran, choć na pewno w wielu sferach zupełnie odmienny od naszej kultury, nie jest jednak światem egzotycznym i niezrozumiałym. Czy to celowy zabieg, aby zachodniemu widzowi ułatwić odbiór opowieści, czy może tak naprawdę wygląda życie w dużym mieście dawnej Persji? Jeśli to ostatnie, to wtedy “Rozstanie” doskonale sprawdza się jako narzędzie/zachęta do rozbijania stereotypowych wyobrażeń. Przynajmniej moich.

Advertisements

One thought on “„Rozstanie”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s