Do odnotowania wygrałem Miedziankę Springera w konkursie księgarni…

Do odnotowania: wygrałem „Miedziankę” Springera w konkursie księgarni Selkar. Dawno nie udało mi się niczego wygrać, więc tym bardziej cieszę się z tego faktu. Książkę odebrałem i przy okazji wzbogaciłem się w zamówioną przez Ukochaną nową publikację Jacka Hugo-Badera. Oj, będzie co czytać w te zimowe wieczory…

(ciastka własnej produkcji:)

A oto i zwycięska notka z forum (zadanie: Podaj przykład książki opartej na faktach, która porządnie Tobą wstrząsnęła 🙂

Josif Brodski, Dyptyk petersburski

Ktoś mówi: “to mną wstrząsnęło” i na myśl zwykle przychodzą nam najróżniejsze czarne wizje. Coś, co całkowicie chwieje uporządkowanym światem wewnętrznym. Nic w tym dziwnego – najmocniej porusza nami to, co złe, niewyobrażalne, straszne, a niewiele jest słów mocniejszych od “wstrząsu”. Tyle, że Słownik Języka Polskiego PWN definiuje to słowo jako silne, gwałtowne poruszenie czymś, coś co powoduje silne wzruszenie, przejęcie się, gwałtowne zaburzenia dotychczasowego stanu rzeczy. Niby wszystko się zgadza, ale nie ma tu mowy o niczym, co byłoby z gruntu negatywne.

Mrocznych wzruszeń literackich nie miałem za wiele – zapewne to kwestia doboru literatury. Jednak takich, które pozytywnie zaburzały dotychczasowy ogląd świata mogę sporo wyliczyć. Jednym z nich jest “Dyptyk petersburski” Josifa Brodskiego – nieautorski minizbiór dwóch przepięknych esejów: “Przewodnik po przemianowanym mieście” oraz “W półtora pokoju”. Piękna, poruszająca dawka wspomnień z miasta rodzinnego. Opis przestrzeni, której nigdy się już nie odwiedzi i ludzi, których więcej nie spotka. Tych, którzy zostali w więzieniu jakim był Związek Radziecki.

Przewodnik” to wędrówka po znajomych kątach i historii miasta – tej wielkiej i tej bardziej prywatnej. Jednak nie sam Petersburg oszołomił moją wyobraźnię, ale to jak każe nam patrzeć na nie nasz przewodnik. Pod wypływem spojrzenia Brodskiego i moje stało się ostrzejsze: od tamtej lektury próbuję szukać głębiej, a rodzinny Białystok przestał być tym samym miastem, co dotąd. Utracił przezroczystość. Szukanie i uważne oglądanie mojego miasta pozwalało dostrzec w jego murach historie, które okazały się nosić zapis nieistniejącego, zaginionego, zgładzonego świata.

Z kolei “W półtora pokoju” to poetycko-eseistyczne epitafium o ukochanych rodzicach. Przefiltrowane przez wspomnienia i językowy talent oraz wybitną inteligencję autora. To zarazem (także?) lekcja patrzenia na własną codzienność. Brodski nie opisuje niezwykłości, nie torturuje wyobraźni obrazami niedoli w totalitarnym państwie – jego myśl jest precyzyjna i nadzwyczaj stoicka. Pokazuje, jak szukać wokół siebie znaków. Takich, które budują tożsamość i nasze przyszłe wspomnienia. Ta opowieść to zarazem dowód,  jak ludzie (rodzice), którzy wydają się być naturalnością dnia, z czasem stają się jądrem naszego Ja i jego najmocniejszym fundamentem. Dla młodego człowieka spojrzenie starca we własną przeszłość jest wstrząsem, bo burzy spokój pozornie prostego dzisiejszego świata. Tego, który za chwilę, u progu dojrzałości, zacznie się komplikować.

Brodski zdradza jak patrzeć na dziś, jako na część tego, co kiedyś będzie dla nas pociechą w starości. U młodego czytelnika trafiającego na jego eseje wywołuje przewrócenie kategorii, w jakich postrzega on swój świat. Prawdziwą sztuką jest uczynić to bez odwoływania się do okrucieństwa i wielkich historii.

Advertisements

One thought on “Do odnotowania wygrałem Miedziankę Springera w konkursie księgarni…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s