czytanie: Finkler na użytek Treslove’a – Kwestia Finklera

czytanie: Finkler na użytek Treslove’a – Kwestia Finklera autorstwa Howarda Jacobsona. KONKURS I 3 EGZEMPLARZE DO WYGRANIA OD WYDAWNICTWA ŚWIAT KSIĄŻKI!!!!!!!!.

Książka Howarda Jacobsona Kwestia Finklera (The Finkler Question) dodana do listy @readlater. Jednak to, co zwróciło moją szczególną uwagę w notce, to kilka słów na temat zmiany sposobu odbioru dzieła Jacobsona w wersji oryginalnej oraz po zapoznaniu się z tłumaczeniem.

Czytałam książkę po angielsku i choć wiem, że moja znajomość tego języka pozostawia wiele do życzenia, to przyznaję, że odebrałam ją jak powieść kilku autorów. Dość nierówny język, który raz mnie porywał innym razem powodował, że odkładałam książkę nie wpłynął dobrze na jej odbiór. Wielokrotne powroty do lektury nie zostawiły trwałego śladu w mojej pamięci. Tym razem było inaczej. Nawet powiedziałabym, że skrajnie odmiennie, bo nie mogłam wprost oderwać się od lektury. Dziwnie zaskoczona, jakbym czytała inną powieść. Niby ta sama treść, temat ten sam, niby wiem, że to ciągle Jacobson, a jednak jakaż przyjemność z czytania.

Kwestia języka i tłumaczenia (wiele razy poruszana, wciąż nierozwiązana) jest dla mnie bowiem ciekawym zagadnieniem, ale nie z punktu widzenia tłumacza (o którym zwykle się dyskutuje), ale czytelnika właśnie. Parokrotnie próbowałem czytać po angielsku coś dłuższego, ale z moją znajomością tego języka kończyło się frustracją, gdy częściej zaglądać musiałem do słownika, niż do czytanej książki. Stąd też wrażenia często pozostawały marne, a utwór raczej niedoczytany (na boku stwierdzę nawet, że problem dotyczy również zaawansowanej odmiany polszczyzny, jaką raczą nas autorzy dajmy na to dzieł naukowych). Zastanawiam się czy nie będąc rodzimym użytkownikiem danego narzecza jest się w stanie wyłapać niuanse, różnobrzmienia, odmienności stylu, charakteru. I dochodzę do wniosku, że bez w(y)rośnięcia w(ze)  świat(a) obcych słów można pozostać co najwyżej domorosłym przekładaczem.  Dopiero tłumacz będzie tym przewodnikiem, który pozwoli nam wypłynąć w historię w pełni. Poczuć jej rytm i uznać za mieszczącą się w naszym horyzoncie zrozumienia (nawet jeśli tylko potencjalnego).

Reklamy

2 thoughts on “czytanie: Finkler na użytek Treslove’a – Kwestia Finklera

  1. Przy czytaniu książek obcojęzycznych autorów w polskim tłumaczeniu często łapię się na tym, że jakieś zdanie mi się nie podoba. I że użyłbym innego sformułowania, zwrotu, inaczej skomponowałbym przetłumaczone zdanie (szczególnie jeśli w nawiasie podane jest oryginał tłumaczonego zwrotu czy powiedzenia). I tak to już jest, że mając do wyboru obcojęzyczną pozycję książkową w różnych tłumaczeniach można się kierować swoją sympatią, bądź antypatią do (sposobu) tłumaczenia (autora). Niektórzy nie kupują książek przetłumaczonych, gdy wiedzą, że tłumaczem była konkretna persona. Ale często wyboru tłumaczeń nie ma. Albo czytamy w oryginale, albo… Fakt faktem, że to tłumacz ma nam przybliżyć kontekst tłumaczonego dzieła w taki sposób, by odczytać zamysł autora bez pudła, bez niedomówień.

    Polubienie

    1. Sytuacja się komplikuje, gdy ma się dostęp tylko do marnego tłumaczenia, a języka nie zna się na tyle, by chcieć przechodzić przez oryginał (a nie mam np. tyle samozaparcia by uczyć się jak Brodski uczył się polskiego, by czytać Przekrój). Wtedy nie wiadomo czy zepsuć sobie potencjalnie dobre wrażenie marnym tłumaczeniem, czy zaryzykować i samemu w głowie nanosić poprawki. Myślę, że w tej sytuacji przydaje się dobry, wbudowany mechanizm autokorekty;)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s