Dzień w którym w ogniu stanęło nam żelazko…

Dzień, w którym w ogniu stanęło nam żelazko. Spięcie, które sfajczyło plastik, podpaliło poduszkę i doprowadziło do traumy (ratującą mieszkanie i mnie, bo jeszcze będę musiał prasować, póki Pani Domu nie przejdzie strach). Ukochana najadła się strachu, a nasze konto uszczupliło się o kolejna stówę, która poszła na nowe urządzenie.

Advertisements

2 thoughts on “Dzień w którym w ogniu stanęło nam żelazko…

    1. Oj, to nieznana marka – Perfect. Teraz zastąpił je jednak ceniony i ponoć nie najgorszy Philips. Może przynajmniej jak będzie miał zamiar kończyć, to w ciszy, a nie ze samospaleniem.

      Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s