Z przyjemnością spoglądam na nowonabyty Znak wodny…

Z przyjemnością spoglądam na nowonabyty „Znak wodny” Brodskiego. Już dawno przeczytany (przecież jakieś dwa lata temu), ale czcionka (genialny skład), zdjęcia (przepiękne) oraz słowa, które wpadają przy kartkowaniu doskonale wydanego eseju sprawiają, że myśl wciąż krąży wokół cudownego początku:

„Wiele księżyców temu dolar był wart 870 lirów, a ja miałem trzydzieści dwa lata. Kula ziemska była również lżejsza o dwa miliardy dusz, a bar przy stazione, na której wysiadłem w ową zimną grudniową noc, był pusty. Stałem w nim, czekając na jedyną osobę, którą znałem w tym mieście i która miała mi wyjść na spotkanie. Osoba, płci żeńskiej, była już solidnie spóźniona.”

Niedawno, po sensie z „Półtora pokoju” odnowiłem sobie metafizyczne doświadczenie lektury tegoż eseju… Chyba teraz pora na opowieść o Wenecji – tej północy, tej oryginalnej. Więc na liście lektur teraz: „Przewodnik po przemianowanym mieście”, a potem „Znak wodny”.

A dzięki wznowieniu tegoż eseju znowu poczułem, jak bardzo obok treści cenię materialność książki.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s