Ciekawa recenzja „Madame” Antoniego Libe…

Ciekawa recenzja „Madame” Antoniego Libery na blogu „Życiowa pasja bibliofila” plus kilka świetnych komentarzy, które mi uświadomiły, że pora chyba wrócić do tej powieści i przekonać się, czy nadal tak mocno oddziałuje na intelekt jak za czasów młodości chmurnej, ale durnej.

Advertisements

9 thoughts on “Ciekawa recenzja „Madame” Antoniego Libe…

  1. To zacieram łapki i niecierpliwie czekam na wrażenia z ponownej lektury! Może dojrzę jeszcze coś innego w tej książce i kto wie, może faktycznie za kilka lat do niej wrócę, tak jak i Ty?

    PS. Jeżeli jesteś studentem (swoją drogą – świetny opis, szczególnie to o zupie :D), to kiedy czytałeś „Madame”? Mam wrażenie, że większość czytelników dorwała ją w liceum lub na początku studiów, a tylko ja tak późno i może dlatego takie miałam odczucia?

    Lubię to

    1. Moja pierwsza lektura, to okres pierwszego roku studiów, choć przyznam, że właśnie w liceum dowiedziałem się o niej i „fama” powieści niezwyklej skłoniła mnie do sięgnięcia po nią. Ale jest coś w tym, co mówisz: pewne rzeczy (filmy, książki, muzykę) trzeba obejrzeć, przeczytać w odpowiednim momencie – który określa naszą kondycję fizyczną albo intelektualną. Sam zacząłem się zastanawiać: czy gdybym czytał „Madame” teraz, odebrałbym ją jak wtedy, gdy pewne ścieżki mojego życia układały się tak, a nie inaczej, a Libera trafił w moment, gdy waśnie trafić powinien był? Nie jestem w stanie tego ocenić, ale wiem, że „Madame” to właśnie dzieło, które musi trafić w „moment”. Albo dojrzeć w naszym umyśle – tak by po latach (d)ocenić ją (albo przestać przeceniać).

      Lubię to

      1. Dokładnie! Zaczęłam wręcz żałować, że nie przeczytałam jej w wieku podobnym do wieku narratora. Myślę, że mój odbiór wtedy byłby zdecydowanie inny, szanse na zachwyt dużo większe. Teraz jestem zmurszałym ramolem i ta skrzecząca rzeczywistość mojego życia wpływa na odbiór każdego rodzaju sztuki.
        A chyba nie jestem na tyle silna, by walczyć ze swoim odbiorem, może ewentualnie przez najbliższe lata go modyfikować, ale to olbrzymia praca…

        Lubię to

        1. E tam, „młodość” nie jest tu warunkiem koniecznym 🙂 Zresztą, po co szukać na siłę: jak coś jest nie w naszej estetyce, to zwykle nie będzie nigdy. Lepiej szukać czegoś nowego niż decydować się na syzyfową pracę (choć egzystencjalnie wyzwanie to fascynujące). Czekam raczej na ślady kolejnych olśnień na Twoim blogu:) Oby ich było jak najwięcej w Nowym Roku:)

          Lubię to

          1. Ja jednak jestem dużą fanką wizji, że jednak nasza estetyka, kultura własna, percepcja zmienia się z każdym dniem. Wszystko co robimy, co oglądamy, czytamy, czego słuchamy, to wszystko nam ją zmienia. Tak, jak kropla drąży skałę… 🙂

            A co do olśnień – Tobie również ich wielu życzę w przyszłym roku 🙂 Na każym polu życiowym.

            Lubię to

        2. Aga Ty zmurszały ramolu! Zapewniam Cię, że skrzecząca rzeczywistość nie ma tu nic do rzeczy:) Małe równanie – ja książkę przeczytałam w tym roku (o, jeszcze się załapał) a jestem starsza od Ciebie jakieś małe 3 latka, więc …. 🙂 Akkicaante ma rację, młodość to nie warunek konieczny. To trochę tak, jakby machnąć ręką na inne gatunki, które przypisuje się „młodzieży” – choć zrozumienie ich to inna bajka to, czy ja już nie mogę ich czytać?

          Akkicaante wszystkiego dobrego w Nowym Roczku!

          Lubię to

          1. Zgadzam się całkowicie: czasem to, co wydaje się być nie dla naszego wieku, potrafi być niesamowicie miłym zaskoczeniem (ja np. z rozkoszą wczytuję się w Kubusia Puchatka ostatnio:), choć przez lata uważałem, że to dla dzieci ).

            Dziękuję za życzenia. Tobie również Wszystkiego Dobrego!

            Lubię to

            1. Dziękuję:)
              a Kubuś Puchatek … oj to już zupełnie nie rozumiem! Też czytałam go … powiedzmy póżno. Wcześniej, najzwyczajniej nie widziałam w nim nic kubusiowatego, ani tym bardziej puchatkowego. Chyba nie rozumiałam tej książki. Ale jeśli spojrzec na nią przez pryzmat dorosłości odbiera się tę historię zupełnie inaczej:)

              Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s